Kto i kiedy wprowadził zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych?

No właśnie ja się pytam kto i po co to wprowadził ?

Za darmo pieniądze biorą moje pieniądze !

 

Reklamy

WITAMY! – Pasterskie Anioły – Festiwal sztuk niebanalnych

Jedziemy dzisiaj będzie grubo 😛

Pasterskie Anioły odbędą się w dniach 29 czerwca – 1 lipca 2012!

Po kilku latach mentalnych przygotowań – wreszcie Są! Zapraszamy na Festiwal Sztuk Niebanalnych „Pasterskie Anioły”. Pierwsze skojarzenie owych „Sztuk” to na pewno poezja śpiewana, piosenka turystyczna. I one będą głównym motywem I edycji Festiwalu. Ale nie jedynym – zapraszamy na warsztaty, wystawy i pokazy slajdów podróżniczych, filmy o tematyce górskiej, spotkania kabaretowe i inne wydarzenia, które sprawią, że Pasterka i nasz „anielski” świat będzie przez chwilę domem Waszych Dusz.

Wierzymy, że ten uroczy zakątek Gór Stołowych zawojuje Wasze serca i stanie się – wzorem bieszczadzkich połonin, tatrzańskich szczytów i beskidzkich bezdroży – wspaniałym źródłem inspiracji w kulturze studenckiej i turystycznej. Zapraszamy do przeczytania programu i informatora, zachęcamy też do odwiedzenia i polubienia naszego facebookowego profilu :-).

Pasterskie Anioły – Festiwal sztuk niebanalnych.

Gdy mózg mówi dobranoc

Fajny art, w pełni się z nim zgadzam

Apatia. Niemoc. Bezczynność potęgowana letargiem. Spowolnienie. Chęci tłumione bezsilnością. Kawa zasypia na stole obok filiżanki z mlekiem. Nadgryziona kromka, kubek wypełniony do połowy ciszą i wczorajszą herbatą. Wiecznie zaspane oczy po czterech godzinach przerywanego snu. Brakuje Ci sił. Woli walki. Jak długo można biegać pod górę swoich możliwości?

Pasujesz. Masz poczucie winy, nie wykonałeś treningu. Wczorajsze kilometry usiadły na ławce obok pustego sentymentu i nadziei na wolność jaką dają biegowe endorfiny. Jak to jest, czuć niemoc w pasji.

Bieganie staje się drogą do jutra. Osobistą pigułką szczęścia. Niechemicznym światem wolności. Walką z depresją. Twój przyjaciel biega by schudnąć, ktoś inny zaspokaja w zawodach swoją potrzebę rywalizacji, chęć walki i zwycięstwa nad innymi. Ktoś staje się lwem własnego świata, królem siły i pewności siebie. Jest tyle powodów by biegać, ilu jest biegaczy.
Ty, biegasz by strząsnąć z siebie emocje. By poczuć się lepiej. To Twój ciepły, endorfinowy świat. Świat wewnętrznego wyciszenia, pełen życzliwości do ludzi. Starasz się wykonać swój plan, nie zawsze się udaje. Z silnej euforii wpadasz w przestrzeń smutku. Kulisz się w pancerzu strachu. Zaczynasz od początku. Pragniesz czuć siłę, taką jaką daje Ci każdy zakończony trening. Łakniesz go. Twoje ciało staje się głuche na wołanie. Bezbronne i nagie w słowach motywacji. Sny zalepiają powieki i czynią sen bezsennym. Pustym. Wyblakłym z nadziei. Mimo to, wstajesz rano i wychodzisz na trening. Bo wiesz jak będziesz się czuł w każdym kolejnym kilometrze biegowego kroku. Karmisz się. Sycisz mózg naturalną odżywką biegowej mocy. Powoli świat przestaje Cię boleć. Powoli stajesz się wobec siebie życzliwszy. Przebudzony. Rześki. Intuicyjnie poddajesz się wysiłkowi, nie bacząc na fizyczny ból.

Bieganie jest doskonałą bronią w walce z depresją. Ruch podaje Ci naturalne substancje rozweselające. To środek, którego nie zareklamuje żaden farmaceutyczny koncern, bo przecież w marketingowym ujęciu nie można zawracać rzeki do źródła. To nie jest placebo.Jeżeli ktoś obok Ciebie jest smutny, jeżeli ma gorszy czas, nie zabieraj go na piwo. Zabierz go na spacer. A potem stopniowo podawaj mu biegowy tlen, tak jak sam podajesz go sobie prawie codziennie.

Czasami wystarczy podać słowo, niekoniecznie prowadząc za rękę. Podjąć jedynie próbę ukazania komuś lub sobie, innego świata, naturalnej wewnętrznej wolności jaką daje bieganie. Być może najpierw ciało będzie się buntować, ale z każdym kolejnym dniem mózg nie będzie zasypiał już w otępieniu. Stanie Ci się życzliwszy, bardziej gadatliwy i pełen energii na walkę w zwykłej codzienności. Masz prawo do smutku. Masz prawo do wstydu, słabości, niemocy. Nie pozwalaj im jednak nad sobą zawładnąć.

Pamiętaj, że nie musisz być idealny. Zostaw sobie trochę miejsca na błędy.

Każda minuta treningu staje się ułamkiem lepszej rzeczywistości. To czas, w którym przytulasz siebie i własne słabości, czyniąc swój świat silniejszym.
Bądź na tyle silny i odważny by podjąć bitwę o siebie. Własne słabości to najtrudniejszy przeciwnik z jakim stajesz do walki.

Wszystko co sprawia, że wygrywasz, jest wyłącznie Twoją własną wolą.
Daj sobie czas, sukces nie jeździ windą.

Gdy mózg mówi dobranoc.

Białkowe szaleństwo bez granic

Co nieco na temat diety biłkowej, krótko zwięźle i na temat.

Patrząc na ostatnie popularne metody odchudzania oraz rozmawiając z początkującymi biegaczami, dochodzę do wniosku, że ten świat zmierza do samozniszczenia. Zdaję sobie sprawę, że trzeba schudnąć szybko – bo ślub jest za 2 tygodnie, a „kaloryfer“ sam się nie rozbuduje przed wakacjami. Dlaczego tylko wszyscy z uporem twierdzą, że jedynym słusznym sposobem na efektywną utratę wagi i ochronę mięśni, jest suplementacja białkiem, albo zwyczajna dieta bogatobiałkowa?!

Nie będę się tutaj rozpisywać o lobby producentów suplementów dla sportowców, o procentach ze sprzedaży, które dostają trenerzy albo inni magicy na osiedlowej siłowni i obwoźnych straganach. Nie będę również wspominać o wielkim zamieszaniu stworzonym przez niejakiego pana Dukana. W telegraficznym skrócie pragnę Was uświadomić, dlaczego staropolskie „co za dużo to nie zdrowo“ ma przejrzyste odzwierciedlenie w tym temacie.

Każdy z Was doskonale wie, że spożywanie zbyt dużej ilości różnych produktów prowadzić może do problemów zdrowotnych. Te, które widzimy „gołym okiem“ to na przykład zwyczajne przybieranie na wadze. Nie dzieje się to po jednym chipsie czy jednym kawałku ciasta. Jest to proces, nad którym pracujemy przez dłuższy czas. To samo dotyczy przyjmowania poszczególnych składników odżywczych i przekraczania granic wytrzymałości ludzkiego organizmu. W przypadku węglowodanów prostych – ich przewaga w diecie prowadzi najczęściej do powstawania cukrzycy, zaś tłuszczu – do miażdżycy, udaru, wylewu oraz zawału serca. Nie rozumiem zatem jaką racjonalną myślą przewodnią kierują się ludzie, namawiający do spożywania ogromnych ilości białka w diecie oraz jego dodatkowej suplementacji, skoro i jego nadmierna ilość prowadzi do znacznych uszczerbków na zdrowiu.

Prawda jest taka, że około 80% z Was po przejrzeniu swojego codziennego jadłospisu dojdzie do wniosku, że przekracza swoje dzienne zapotrzebowanie na białko (łatwo to przeliczyć – osoba mało aktywna potrzebuje około 0,8 g białka na każdy kilogram swojego ciała, sportowcy uprawiający sport wytrzymałościowy 1,2-1,4 g/kg masy ciała, kulturyści natomiast nie powinni przekraczać dawki 2 g/kg m.c.). Dorzucając kolejną pulę aminokwasów pochodzących z napojów białkowych oraz batoników, dodatkowo obciążacie już przytłoczony ilością białka organizm. Efektów nie poczujecie w dniu następnym. Nie będzie to również tydzień, ani miesiąc (oczywiście tylko wtedy jeśli jesteście zdrowi na samym początku. Osoby z chorobami bądź ukrytymi defektami nerek szybciej się przekonają, że przekraczanie limitów nie było dobrym pomysłem, a przeszczep to nie to o czym marzyli). W tym wypadku Carpe diem należy odsunąć na bok i pomyśleć o swojej przyszłości. Oto jak zakończyć się może taka cudotwórcza terapia białkowa:

  • w przypadku kobiet należy spodziewać się zwiększonej łamliwości kości (osteopenii oraz osteoporozy). Nadmiar białka wypłukuje z kości jego główny budulec – wapń, przez co w ich strukturze pojawiają się zwyczajne dziury,
  • nerki i wątroba biorące udział w metabolizmie białka są dodatkowo obciążone jego zwiększoną ilością – czyli zwyczajnie zużywają się szybciej,
  • dieta wysokobiałkowa zazwyczaj uboga jest w błonnik, który naturalnie przeciwdziała zaparciom. Trudności z wypróżnianiem są czynnikiem zwiększającym ryzyko rozwoju nowotworu jelita grubego,
  • wraz z białkiem w produktach będących jego źródłem zwiększa się również ilość spożywanych puryn odpowiedzialnych za rozwój dny moczanowej i artretyzmu,
  • podnosi się prawdopodobieństwo rozwoju miażdżycy, która nie jest jedynie wypadkową diety bogatej w tłuszcze,
  • człowiek narażony jest na niedobory innych, wypieranych przez białko, składników pokarmowych potrzebnych mu do przeżycia i aktywności fizycznej.

Mam nadzieję, że po uświadomieniu sobie konsekwencji ślepej wiary w wątpliwego pochodzenia artykuły w internecie oraz w dobre intencje pana namawiającego na zakup pięciu kilogramów waniliowego proszku, będziecie podchodzić do wszystkiego z rezerwą.

Źródło.