Gdy mózg mówi dobranoc

Fajny art, w pełni się z nim zgadzam

Apatia. Niemoc. Bezczynność potęgowana letargiem. Spowolnienie. Chęci tłumione bezsilnością. Kawa zasypia na stole obok filiżanki z mlekiem. Nadgryziona kromka, kubek wypełniony do połowy ciszą i wczorajszą herbatą. Wiecznie zaspane oczy po czterech godzinach przerywanego snu. Brakuje Ci sił. Woli walki. Jak długo można biegać pod górę swoich możliwości?

Pasujesz. Masz poczucie winy, nie wykonałeś treningu. Wczorajsze kilometry usiadły na ławce obok pustego sentymentu i nadziei na wolność jaką dają biegowe endorfiny. Jak to jest, czuć niemoc w pasji.

Bieganie staje się drogą do jutra. Osobistą pigułką szczęścia. Niechemicznym światem wolności. Walką z depresją. Twój przyjaciel biega by schudnąć, ktoś inny zaspokaja w zawodach swoją potrzebę rywalizacji, chęć walki i zwycięstwa nad innymi. Ktoś staje się lwem własnego świata, królem siły i pewności siebie. Jest tyle powodów by biegać, ilu jest biegaczy.
Ty, biegasz by strząsnąć z siebie emocje. By poczuć się lepiej. To Twój ciepły, endorfinowy świat. Świat wewnętrznego wyciszenia, pełen życzliwości do ludzi. Starasz się wykonać swój plan, nie zawsze się udaje. Z silnej euforii wpadasz w przestrzeń smutku. Kulisz się w pancerzu strachu. Zaczynasz od początku. Pragniesz czuć siłę, taką jaką daje Ci każdy zakończony trening. Łakniesz go. Twoje ciało staje się głuche na wołanie. Bezbronne i nagie w słowach motywacji. Sny zalepiają powieki i czynią sen bezsennym. Pustym. Wyblakłym z nadziei. Mimo to, wstajesz rano i wychodzisz na trening. Bo wiesz jak będziesz się czuł w każdym kolejnym kilometrze biegowego kroku. Karmisz się. Sycisz mózg naturalną odżywką biegowej mocy. Powoli świat przestaje Cię boleć. Powoli stajesz się wobec siebie życzliwszy. Przebudzony. Rześki. Intuicyjnie poddajesz się wysiłkowi, nie bacząc na fizyczny ból.

Bieganie jest doskonałą bronią w walce z depresją. Ruch podaje Ci naturalne substancje rozweselające. To środek, którego nie zareklamuje żaden farmaceutyczny koncern, bo przecież w marketingowym ujęciu nie można zawracać rzeki do źródła. To nie jest placebo.Jeżeli ktoś obok Ciebie jest smutny, jeżeli ma gorszy czas, nie zabieraj go na piwo. Zabierz go na spacer. A potem stopniowo podawaj mu biegowy tlen, tak jak sam podajesz go sobie prawie codziennie.

Czasami wystarczy podać słowo, niekoniecznie prowadząc za rękę. Podjąć jedynie próbę ukazania komuś lub sobie, innego świata, naturalnej wewnętrznej wolności jaką daje bieganie. Być może najpierw ciało będzie się buntować, ale z każdym kolejnym dniem mózg nie będzie zasypiał już w otępieniu. Stanie Ci się życzliwszy, bardziej gadatliwy i pełen energii na walkę w zwykłej codzienności. Masz prawo do smutku. Masz prawo do wstydu, słabości, niemocy. Nie pozwalaj im jednak nad sobą zawładnąć.

Pamiętaj, że nie musisz być idealny. Zostaw sobie trochę miejsca na błędy.

Każda minuta treningu staje się ułamkiem lepszej rzeczywistości. To czas, w którym przytulasz siebie i własne słabości, czyniąc swój świat silniejszym.
Bądź na tyle silny i odważny by podjąć bitwę o siebie. Własne słabości to najtrudniejszy przeciwnik z jakim stajesz do walki.

Wszystko co sprawia, że wygrywasz, jest wyłącznie Twoją własną wolą.
Daj sobie czas, sukces nie jeździ windą.

Gdy mózg mówi dobranoc.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s