Zabił quadem?

Ogólnie nie mam nic do tego typu urządzeń i takiego spedzania czasu, ale ch#$% mnie strzela jak taki p$%^& mija mnie na szlaku w górach lub w lesie gdzie czymś takim wjeżdżać nie wolno w dodatku w d… mają wszelkie przepisy zakazy itd. a jedną chyba możliwością egzekwowania od nich przestrzegania prawa jest strzelania tak czy siak w tym konkretnym wypadku wyrok za zabójstwo uważam za zupełnie uzasadniony.

Adwokaci rodziny 29-letniej Agaty Ch., która podczas spaceru z mężem i kilkutygodniowym dzieckiem została śmiertelnie potrącona przez przejeżdżającego quada, domagają się od sądu, by oskarżony kierowca sądzony był jak za zabójstwo.
Jak się dowiedziała „Gazeta Wyborcza” do Sądu Rejonowego w Giżycku, gdzie niebawem rozpocząć się ma proces Piotra S. oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku (grozi za to do ośmiu lat więzienia), wpłynęło pismo pełnomocników jej rodziny. Adwokaci domagają się przeniesienia procesu do sądu okręgowego w Olsztynie. Uważają, że sąd powinien rozważyć, czy kierowcy quada nie można przypisać przestępstwa zabójstwa z zamiarem ewentualnym. A sprawę o zabójstwo sądzić może tylko sąd okręgowy.

Zdaniem pełnomocników rodziny kobiety (zginęła na miejscu), szczegóły wypadku z czerwca 2011 r. w pobliżu wsi Kleszczewo k. Giżycka świadczą, że kierowca „chciał nastraszyć i/lub ukarać pieszą”. „Kierując quadem z nadmierną prędkością zbyt blisko pokrzywdzonej, wiedząc, że może ją potrącić, godził się na to, że wykonywany przezeń manewr może się skończyć śmiercią pokrzywdzonej w wyniku doznanych obrażeń” – piszą do sądu.

Powołują się na orzeczenie Sądu Najwyższego sprzed lat, w którym za zabójstwo z zamiarem ewentualnym SN uznał sytuację, kiedy z trzech, czterech metrów ktoś rzuca kamieniem celując w głowę. Ale znane są już także sprawy wypadków samochodowych rozpatrywane jako zabójstwo.

Sprawa z Kleszczewa jest bardzo głośna nie tylko na Mazurach. „Gazeta Wyborcza” już ją opisywała.

W niedzielny poranek 19 czerwca 2011 r. Agata i Michał Ch. mieszkający na letnisku w Kleszczewie wybrali się na spacer szutrową drogą za wsią z pięciomiesięcznym synkiem w wózku. Nagle minęły ich dwa pędzące quady, piasek i żwir sypnęły do wózka. Kobieta coś krzyknęła do kierowców, pokazała im środkowy palec. Dziecko zaczęło płakać.

Quadowcy – Piotr S. i Marek B. – minęli rodzinę i zaraz zawrócili. Piotr S. pędził pierwszy. Jak wyliczyło dwóch biegłych od wypadków drogowych – ok. 70 km na godzinę.

Agata Ch., widząc co się dzieje, zrobiła parę kroków w stronę środka jezdni. Jej ojciec jest przekonany, że chciała ochronić dziecko. Uderzona została z ogromną siłą prawą stroną quada doznała licznych złamań kości, pęknięć, zmiażdżeń i rozerwania wewnętrznych organów. Lekarze za śmiertelne uznali zmiażdżenie wątroby i wewnętrzny krwotok.

Według prokuratury Piotr S. jechał z nadmierną prędkością; nie dostosował jej do warunków na drodze („na nierównej nawierzchni hamowanie i zmiana kierunku jazdy była bardzo utrudniona” – napisali biegli); zlekceważył pieszych. Jeden z biegłych dodał, że Piotr S. miał świadomość, że mijał rodzinę zbyt blisko. Drugi biegły, że zwłaszcza po zwróconej mu uwadze podczas pierwszego przejazdu, Piotr S. powinien zachować ostrożność. A zwiększył prędkość. I gdy Agata Ch. ruszyła w jego stronę nie mógł „wykonać manewru obronnego” (skręcić i ominąć ją). Wypadek był nieunikniony.

We wrześniu tego roku oskarżony o nie udzielenie pomocy i oddalenie się z miejsca wypadku Marek B., czyli drugi z quadowców, przyznał się przed Giżyckim sądem do winy i dobrowolne poddał karze. Skazany został na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery oraz 5 tys. zł grzywny.

Tak opowiadał przed sądem, co się wydarzyło: – Pani Agata wyszła na środek i zrobiła gest, jakby chciała czymś we mnie rzucić – mówił. – Przejechałem obok niej, a następnie dodałem gazu, żeby rozpędzić się. Nie mogę wykluczyć, że quada zarzuciło i mogłem obsypać pieszych kruszywem.

Przyznał też, że razem z Piotrem S. nie mieli powodu, żeby zawrócić i pojechać tą samą drogą z powrotem. – Piotr S. zawrócił jako pierwszy, a ja zacząłem go gonić – mówił. – Na łuku drogi zauważyłem, jak Piotr zjeżdża na lewą stronę drogi, a potem kobietę stojącą przed quadem, w wyniku czego została ona potrącona. Spanikowałem i odjechałem. Nie mam dla siebie wytłumaczenia. Gdybym mógł cofnąć czas, to na pewno zachowałbym się inaczej. Mogę dodać, że quada już sprzedałem – powiedział przepraszając rodzinę ofiary.

We wrześniu sąd zdecydował, że Piotr S. będzie miał osobny proces. W śledztwie nie przyznał się do spowodowania wypadku. Jego wyjaśnienia – o próbie ominięcia Agaty Ch. – prokurator uznał za linię obrony.

Więcej… http://wyborcza.pl/1,75478,12799767,Zabil_quadem_.html?utm_source=HP&utm_campaign=wyborcza&utm_content=cukierek1&utm_medium=AutopromoHP#ixzz2BRFhRHSA

Reklamy

One comment on “Zabił quadem?

  1. jerzynka pisze:

    Opis sprawy znany tylko z jednej strony. Jedyne co otwarcie przyznają to, że dziewczyna wyszła na środek drogi. I czekała. Słyszała, że quad pędzi, ale chciała postawić na swoim. I postawiła. Parę detali się nie zgadza już na pierwszy rzut oka dla osoby myślącej, znamy relację tylko od strony męża ofiary, osoby nie do końca wiarygodnej, nawet dla samej rodziny poszkodowanej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s